Jak to właściwie jest z tą japońską modą uliczną? 

Stereotyp dotyczący japońskiej ulicy to tłumy jednakowo ubranych salarymanów, pomiędzy którymi przechadzają się nastoletnie cosplayowe lolitki i gdzieniegdzie pojawiające się uśmiechnięte i milczące kobiety w kimonach. Jak to jest naprawdę?  

Wygląd tokijskich przechodniów zmienia się w zależności od dnia tygodnia. Osoby pracujące nie mają już co prawda obowiązku nosić wtapiającego się w tło, schludnego ubrania w ciemnym kolorze, ale nadal surowo przestrzegają podziału na czas pracy i czas wolny. Chętnie jednak używają akcesoriów, które łagodzą monotonię codzienności, stąd częsty widok słodkich gadżetów kawaii, breloczków przy telefonach przypominających lukrowane torty czy paznokci ozdobionych kolorowymi naklejkami . W podobnej sytuacji są młodzi ludzie – wiele szkół podstawowych i ponadpodstawowych wymaga noszenia mundurków wzorowanych na strojach europejskich sił morskich. Każda szkoła ma co prawda inny rodzaj uniformu, ale i tu młodzież stara się w każdy możliwy sposób podkreślić własną indywidualność.  

Wszystko to tłumaczy radykalną transformację, jakiej ulegają japońskie miasta w dni wolne od pracy. Dla Japończyków to czas na puszczenie wodzy fantazji. To wtedy w dzielnicach rozrywki, w centrach handlowych i konferencyjnych pojawiają się ekscentrycznie ubrane postacie biorące udział w przebieranych imprezach. Najwięcej wiadomo nam oczywiście o popularnym już na całym świecie cosplay, czyli przebieraniu się za postacie z mangi i anime. W Japonii istnieje jednak niezliczona ilość subkultur, które związane są z rodzajem słuchanej muzyki czy rodzajem uprawianego hobby.  

Do najbardziej spektakularnych przebrań młodych dziewczyn należy różnorodna i barwna grupa „lolit”. Trzeba przyznać, że trudno oderwać oczy od dziewcząt ubranych według zasad estetyki Hime (księżniczka), Meido (pokojówka), Classic, Punk i wielu, wielu innych odłamów lolitowego trendu. Wzorują one swoje stroje na historycznych europejskich sukniach kobiecych, ozdobionych tysiącami kunsztownych dodatków. Ich zadaniem jest wydobycie z nastolatek słodkiej, niewinnej natury, którą do tej pory kultywuje się w japońskiej kulturze. Dlatego nawet pokryte sztuczną krwią i bandażami „guro lolity” noszą makijaż optycznie powiększający oczy i przemawiają modulowanymi głosikami.  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *